Zaufanie.

19 kwietnia 2012, 20:09:10

Zaufałam mu. Wierzyłam w każde miłosne wyznanie. Myślałam, że chce być ze mną do końca. Owszem, dużo jest mojej winy, ale ta wina jest gdzieś w przeszłości i właściwie nie powinna mieć teraz znaczenia, bo przecież mieliśmy wszystko odbudować. Mi się wydawało, że jest dobrze, że budujemy na skale, że będą zaręczyny, może kiedyś ślub, wspólne pchanie wózka...

Teraz, na początku dziewiątego miesiąca, znowu jestem samotną ciężarówką. Mam nauczkę na przyszłość, żeby nigdy więcej nikogo nie kochać. Przecież i tak nie pokocham. Nikogo. Poza nim. Gdzieś w serduszku pozostaje jedynie nadzieja, że może jeszcze mnie kiedyś pokocha, przytuli. Staram się ją stłumić, bo przecież dzidziuś jest teraz najważniejszy.

Zmieni się...

18 kwietnia 2012, 22:29:55
Facet szuka sobie takiej kobiety, która będzie dla niego ideałem. Kobieta zakochuje się w trzech cechach faceta, a resztę próbuje zmienić.



Jest w tym ziarno prawdy. W ten sposób kobieta traci całe życie na wmawianie sobie: "po ślubie się zmieni/urodzę dziecko, więc się zmieni/urodzę drugie dziecko, więc się na pewno zmieni/jak zrobię to czy tamto, to już na sto procent się zmieni". A facet się nie zmienia. Jeśli nie kocha, to już nie pokocha, choćby się nie wiem jak starało.

Teściowa na sto dwa...

15 kwietnia 2012, 23:31:18

...czyli sto metrów od domu, dwa metry pod ziemią.

Lubiłabym moją teściową, naprawdę. Gdyby tylko przestała się wtrącać w moje życie i nie traktowała mnie jak inkubator. Na temat wychowywania dzieci wie przecież wszystko... Nie potrafię się zgodzić z jej metodami, np.:
- wprowadzenie zupek od pierwszego miesiąca życia;
- rezygnacja z karmienia piersią w przypadku alergii dziecka (tatuś miał skazę białkową, więc dziecko na pewno będzie miało; nie dociera do niej tłumaczenie, że matka powinna zrezygnować z mleka i przetworów);
- tylko szczepienia obowiązkowe, żadnych dodatkowych;
- nie chodzić do prywatnych lekarzy z dzieckiem, bo wymyślają choroby;
- dziecko musi mieć w pomieszczeniu temperaturę 37 stopni (!).
Najgorsze jest to, że ona mnie w ogóle nie słucha. Nie twierdzę, żebym pozjadała wszystkie rozumy, dlatego cały czas czytam książki, czasopisma, rozmawiam z młodymi matkami. Ale do niej nic nie dociera. Cały czas mi sugeruje, że na pewno lepiej by sobie poradziła z wychowaniem mojego dziecka...

Ubrania.

12 kwietnia 2012, 21:25:25

Jako że jestem już na ostatniej prostej (34 tc), postanowiłam zrobić małe podsumowanie na temat bycia ciężarówką. Największym problemem okazały się ubrania. Będąc w Poznaniu znalazłam jeden sklep ciężarówkowy i 2 działy dla ciężarnych w znanych sklepach z ubraniami. Zwiedzanie ich wpędziło mnie w depresję.
Spodnie. Potrzebne są przynajmniej 2 pary. Cena najtańszych to 129 zł. O tyle, o ile w pierwszych dwóch trymestrach wystarczyły mi o rozmiar za duże spodnie, o tyle na trzeci trymestr trzeba było kupić takie specjalnie skrojone z pasem na brzuch. Portfel naprawdę potrafi zaboleć, jak się myśli, że to tylko na 3 miesiące...
Bluzki/tuniki. Ceny również nieciekawe, ale zainwestować trzeba. Dwie nie wystarczą.
Swetry/bluzy. Musiałam mieć garderobę na czas zimowy, a potem należało ją zmienić, bo przyszła wiosna. I tak zimę przechodziłam w dłuższych golfach, które na teraz są po prostu za grube.
Bielizna. To straszne, jak szybko rośnie zawartość stanika!
Kurtka/płaszcz. Największa moja zmora... Zimę przechodziłam w kurtce i płaszczu, które były po prostu rozmiar większe. W końcu jednak przestały się dopinać na brzuchu. Schody zaczęły się podczas poszukiwań czegoś wiosennego. Najtańszy płaszcz kosztował 199 zł. Idąc za radą przyjaciółki kupiłam również o rozmiar za duży, który mogę związać na brzuchu, a po ciąży ewentualnie zwęzić i nosić.

Reasumując: ceny ubrań dla ciężarówek to kara za to, że zaszłyśmy w ciążę. Miałam ogromne szczęście, ponieważ sama nie musiałam dużo inwestować. Większość rzeczy dostałam po przyjaciółce. I to uratowało mój portfel. Panowie zapewne łapią się za głowę i zadają pytanie: "po co wam te wszystkie ciuszki?" Gdybym postawiła jako główny argument dobre samopoczucie, na pewno byście tego nie zrozumieli. Bardziej chodzi o wygodę. Naprawdę ciężko jest się poruszać, kiedy coś uwiera w brzuch. No i na pewno ucisk nie sprzyja zdrowiu mikroczłowieka. Kiedy patrzy się na ceny ubrań, można dostać szału, bo to wydatek na kilka miesięcy. Poza tym wciąż brakuje sklepów dla ciężarówek. I jak tu się cieszyć z ciąży, skoro tak drobne problemy potrafią przysłonić całą radość? Przyszłym ciężarówkom mogę polecić zwiedzenie sklepów z używaną odzieżą i poszukanie tunik, które są wygodne i przy okazji ładne. Najtańsze spodnie (pomijając allegro) można znaleźć w H&M. Lepiej nie szaleć. Na cieplejszy czas być może wystarczy zakup kilku sukienek (sklepy z używaną odzieżą). Wielka wymiana garderoby nie ma sensu, bo portfel strasznie boli przy tak wysokich cenach.